"Red Road"
Duńsko-brytyjski.
2006.
Niebywały.
To się nazywa przekraczanie granic.
Chyba wszystkich.
Opis krótki:
"Osiedle Red Road. Kilkadziesiąt kamer śledzących namiętności, tragedie i codzienne zmagania mieszkańców i dziewczyna Jackie, która po drugiej stronie się temu przygląda".
Intrygujące, bo w takim filmie może nie zdarzyć się nic. Będzie patrzeć i nic.
Z drugiej strony tak opisany film może zapowiadać nieskończoną ilość scenariuszy.
Od komedii, przez obyczajowy, triller po s-f.
Co się dostaje?
Najpierw zaskoczenie spokojem - na początku niby nic, a już jest coś trochę obiecująco.
Potem zaskoczenie niepokojem, jaki się wkrada.
Potem zaskoczenie tym, co robi bohaterka.
A potem zakoczenie tym, że się ją rozumie.
Zastanawiam się, czy to osobowość "borderline" czy to zachowanie borderline, które mogłoby zostać wywołane u każdej osoby w podobej sytuacji.
(dostępny na Kinoplex-ie, w ramach pakietu darmowego)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 kwietnia 2015
sobota, 13 grudnia 2014
Miejsce z Listy - odkrycie tajemnicy
Kto się domyślił, co to jest Miejsce z Listy, w ktorym się ukryłam?
...
...
...
To klasztor.
Miejsce z Listy to klasztor. Nie jakiś konkretny, ale jakikolwiek klasztor, do którego postanowiłam, że kiedyś przyjadę. Miał być odcinający od świata na jakieś 3 dni, no, może tydzień.
Tymczasem okazało się, że oderwałam się na miesiąc. Nie na modlitwę, nie na kontemplację, nie na odrzucenie świata - choć te wszystkie rzeczy można tu wykonać intesywnie, jak nigdzie indziej.
Tymczasem okazało się, że oderwałam się na miesiąc. Nie na modlitwę, nie na kontemplację, nie na odrzucenie świata - choć te wszystkie rzeczy można tu wykonać intesywnie, jak nigdzie indziej.
Ale ja tu przyjechałam po coś innego. Żeby uporać się z tą paraliżującą pięcioprocentówką tekstu.
zobacz pierwszy post nt Miejsca z Listy:
http://blog-o-przekraczaniu-granic.blogspot.com/2014/11/niezwyke-miejsce-z-listy.html
Nie wiedziałam wtedy, że ten wyjazd nie będzie dotyczył ilości, ale jakości. Jeśli pracuje się nad czymś 9-10 godzin dziennie, to pracuje się nad tym INACZEJ intelektualnie, w pełni, dociera się do sedna sprawy, do warstw, do ktorych nie ma szans się dokopać, pracując 2-3 godziny dziennie. Rozpraszając się innymi sprawami. Klientami. Wykładami. Kotami. Ludźmi. Psem. Kolacjami. Sniadaniami. Innymi....
To było jak codzienne zjeżdżanie windą do środka Ziemi.
To było jak codzienne zjeżdżanie windą do środka Ziemi.
Jeśli chcesz doznać tego, o czym piszę, dostania się w głąb ziemii i tematu, jaki chcesz rozgryźć, jedź tam:
Pustelnia Złotego Lasu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)